Budowa elektrowni w Ostrołęce budzi wiele emocji. Wśród zdecydowanych orędowników powstania elektrowni są jej potencjalni pracownicy oraz rząd PiS. Wśród przeciwników są ekolodzy, którzy właśnie odtrąbili sukces.

„Inwestorzy projektu Ostrołęka C ogłosili zawieszenie finansowania i budowy węglowego bloku. To kolejny, po braku finansowania dla inwestycji, spektakularny sukces 3-letniej kampanii społecznej prowadzonej przez Koalicję Stop Elektrowni Ostrołęka C.” – napisano na stronie koalicji organizacji ekologicznych sprzeciwiających się budowie.

O budowie ostrołęckiej elektrowni mówi się od lat. Miał tam powstać wielki blok opalany węglem kamiennym o mocy 1.000 MW. Projekt zwany Ostrołęka C jest ukochanym dzieckiem PiS, na które do tej pory wydano setki milionów zł. Elektrownia miała spalać 2 mln ton węgla rocznie, a cały projekt kosztować ponad 6 mln. zł. Okazuje się jednak, że – mimo zaangażowania ogromnych pieniędzy i rozpoczęcia prac – budowa stanęła pod poważnym znakiem zapytania.

W ubiegłym tygodniu inwestorzy projektu Ostrołęka C ogłosili zaprzestanie budowy węglowego bloku. Wieść o wstrzymaniu prac obiegła region lotem błyskawicy. Stało się bowiem jasne, że państwowe koncerny Enea i Energa podjęły decyzję o zawieszeniu finansowania budowy elektrowni. Problemem stały się pieniądze oraz wymogi unijnej polityki klimatycznej (tę jednak znamy nie od dziś).

Wstrzymanie prac powoduje problem z wykonawcą inwestycji, którym jest amerykański General Electric. Może to oznaczać, że zaniechanie budowy elektrowni nie spodoba się służbom dyplomatycznym tego kraju i wzbudzi zdenerwowanie ambasador Georgette Mosbacher, co grozi poważnym, międzynarodowym zgrzytem. Wiszą także nad nami odszkodowania dla wykonawców.

W tej sytuacji wielu ekspertów przypuszcza, że jedynym rozwiązaniem może być szybkie przestawienie Ostrołęki C z węgla na gaz. Sam wicepremier Sasin zapewniał przedwczoraj w jednym wywiadów, że elektrownia powstanie, nie wiadomo jednak czy zamiast węgla nie będzie zasilana alternatywnym rodzajem energii.

Jaka więc będzie przyszłość Ostrołęki C? Nie wiadomo. Wiadomo za to, że dziennikarze portalu wnp.pl policzyli, że do grudnia ubiegłego roku na budowę nowego bloku energetycznego przeznaczono 890 milionów złotych. Wiadomo też kto za to zapłaci. Nie będzie to Jacek Sasin, nie będzie to także były minister Tchórzewski, ani premier Mateusz Morawiecki. Zapłacimy my – wszyscy obywatele.

© MJ

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments